Wpisy

  • środa, 08 lipca 2015
    • Rewolucja w badaniach technicznych? Będzie jak w Niemczech?

      Liczba samochodów na tysiąc Polaków nie odbiega już znacząco od wskaźników dla państw Europy zachodniej. Niestety wielu naszych rodaków nie stać na zakup pojazdów nowych lub stosunkowo młodych. Wskutek tego po ulicach porusza się wiele aut, których stan może budzić wątpliwości. Dlatego też rząd przygotowuje się do rewolucji w przeglądach technicznych.

      Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju opublikowało projekt założeń do nowelizacji prawa o ruchu drogowym. Jak informuje „Gazeta Prawna”, zawarto tam ważne zmiany dotyczące przeglądów technicznych. Zmotoryzowanym będzie trudniej. Zgodnie z mającymi wejść w życie przepisami wystarczy jeden dzień spóźnienia z obowiązkowym badaniem naszego auta, a diagnoście będziemy musieli zapłacić za usługę podwójną stawkę. To jednak dopiero początek listy nowości.Od początku 2014 roku diagności podczas przeglądu spisują przebieg samochodu, by wprowadzić tę informację do Centralnej Ewidencji Pojazdów. Gdy nowe przepisy wejdą w życie, mają oni także wykonywać zdjęcia badanego pojazdu. Na razie nie wiadomo, czy w przyszłości będą one dostępne dla osób trzecich w ramach usługi „Historia pojazdu”.Wzorem rozwiązań stosowanych w niektórych krajach, między innymi w Niemczech, po pozytywnym przejściu przeglądu na szybie samochodu pojawi się nalepka, na której będzie można odczytać datę ważności przeglądu. Policjantom czy strażnikom miejskim pozwoli to na identyfikowanie aut bez ważnego badania technicznego na parkingach. Przegląd zakończy się wbiciem do dowodu rejestracyjnego pieczątki oraz wydaniem zaświadczenia o dopuszczeniu samochodu do ruchu. Dokument ten trzeba będzie wozić z sobą. Zwiększy się również nadzór nad pracą stacji kontroli pojazdów.

      Ponadto inspektorzy Transportowego Dozoru Technicznego będą mogli się zgłaszać na badanie z uszkodzonym autem jako tajemniczy klienci. W środowisku diagnostów budzi to obawę, że tacy inspektorzy, chcąc wykazać się przed przełożonymi, za wszelką cenę będą chcieli przyłapać pracowników stacji na choćby niewielkim odstępstwie od przepisów.Nowe przepisy nie tylko utrudnią zaliczenie przeglądu, ale też dołożą pracy diagnostom. Ci od dawna postulują zmiany ustalanych przez ministerstwo, sztywnych stawek za usługi. Teraz w negocjacjach z resortem będą mieć mocną kartę przetargową. Polska Izba Stacji Kontroli Pojazdów już w 2012 roku wyszła z projektem zmian w cenniku. Wówczas nowa cena za przegląd samochodu osobowego została określona na 150 zł. To o 50 proc. więcej niż obecnie. Wyższą stawkę przewidziano również dla motocyklistów. Za przegląd jednośladu nowy cennik przewidywał kwotę 100 zł, obecnie jest to 62 zł.Czy oprócz nowych przepisów w życie wejdą również zmienione ceny? Na razie za wcześnie o tym mówić. Należy się jednak spodziewać, że środowisko diagnostów dołoży wszelkich starań, by tak się stało.

      Źródło: "Gazeta Prawna", PAP

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      gitd
      Czas publikacji:
      środa, 08 lipca 2015 12:02
  • wtorek, 09 czerwca 2015
    • Kierowcy tracą prawa jazdy niezgodnie z konstytucją? MSW kontra Helsińska Fundacja

       

      Zdaniem MSW nowe przepisy dotyczące karania kierowców nie naruszają konstytucji. Resort odpowiada w ten sposób na wątpliwości Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Według niej nowe prawo pozwala na podwójne karanie kierowców i nie daje realnej możliwości odwołania się od decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy.

      Ci, którzy zdecydują się na jazdę "na podwójnym gazie", muszą się też liczyć z dolegliwymi konsekwencjami finansowymi. Niezależnie od orzeczonej kary, sąd ma obligatoryjnie wymierzać świadczenie pieniężne w wysokości nie mniejszej niż 5 tys. zł w przypadku osoby po raz pierwszy dopuszczającej się tego czynu oraz nie mniejszej niż 10 tys. zł, gdy osoba po raz kolejny kierowała pojazdem w stanie nietrzeźwości. W sprawach dotyczących wypadków drogowych spowodowanych przez nietrzeźwych kierujących sąd ma obligatoryjnie orzekać nawiązkę na rzecz poszkodowanych lub ich bliskich, w wysokości nie mniejszej niż 10 tys. zł.

      Helsińska Fundacja Praw Człowieka zamierza wystosować pismo do Rzecznika Praw Obywatelskich z prośbą o zaskarżenie do Trybunału Konstytucyjnego nowych przepisów dotyczących karania kierowców łamiących zasady ruchu drogowego.

      Prawnik HFPC Piotr Kładoczny wyjaśnił, że zastrzeżenia budzą przede wszystkim przepisy dotyczące zatrzymywania prawa jazdy. Jak powiedział, mogą one być niezgodne z konstytucją, ponieważ dopuszczają podwójne karanie za to samo przewinienie, zarówno w trybie administracyjnym, jak i karnym.

       

      Jadą za szybko, tracą prawa jazdy. Helsińska Fundacja Praw Człowieka: to może być niezgodne z konstytucją

      Helsińska...
      czytaj dalej »

       

       

      Funkcjonuje od lat

      Z tą opinią nie zgadza się MSW. - Podobne połączenie systemów odpowiedzialności karnej i administracyjnej funkcjonuje od lat w polskim systemie prawa – w postaci punktów za naruszenia przepisów ruchu drogowego. Należy także zauważyć, że Europejski Trybunał Praw Człowieka (…) stwierdził, że takie połączenie sankcji karnej i prewencyjnego środka administracyjnego nie stanowi naruszenie zakazu podwójnego karania - wyjaśniła rzeczniczka MSW Małgorzata Woźniak.

      Resort przypomina również, że przepisy już wcześniej przewidywały obligatoryjne zatrzymanie prawa jazdy, np. w przypadku podejrzenia, że kierujący jest nietrzeźwy.

      Rzeczniczka MSW, odnosząc się do zarzutu HFPC o brak kontroli sądowej nad decyzją o zatrzymaniu prawa jazdy, przypomniała, że od decyzji administracyjnej wydanej przez starostę przysługuje odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Jeżeli kierowca nie zgadza się ze stanowiskiem SKO, wówczas może odwołać się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

      Naruszają zasadę proporcjonalności?

      Zdaniem Kładocznego kara nakładana jest automatycznie, a kierowcy nie mają prawa do przedstawienia swoich argumentów. Możliwość odwołania się w trybie administracyjnym to - zdaniem prawnika - "nie jest realna kontrola".

      W jego opinii nowe przepisy mogą również naruszać konstytucyjną zasadę proporcjonalności. Wskazuje także, że niejednokrotnie kierowcy jadący z niewielką prędkością mogą stwarzać większe zagrożenie niż ci, którzy przekraczają dopuszczalną prędkość o 50 km/h. - Nie wiadomo dlaczego jednego karać dodatkowo, a drugiego nie. Czy to jest potrzebne i czy daje jakąkolwiek wartość dodaną? - pytał prawnik.

      Rzeczniczka MSW przekonuje, że przekroczenie prędkości o 50 km/h stwarza realne niebezpieczeństwo w ruchu drogowym. Zwróciła również uwagę, że sądowe zakazy prowadzenia pojazdów są orzekane na dłużej, a przewidziany nowymi przepisami trzymiesięczny okres ma pozwolić kierowcy na zastanowienie się, czy warto łamać przepisy i stwarzać zagrożenie.

      Nowe przepisy

      Nowe sankcje obowiązują od 18 maja. Kierowca, który przekroczy prędkość o ponad 50 km/ w terenie zabudowanym traci prawo jazdy; na początku - na trzy miesiące.

      Prawo jazdy traci się także za zbyt dużą liczbę przewożonych w aucie osób. W praktyce policjant w czasie kontroli drogowej, po stwierdzeniu np. przekroczenia prędkości, zatrzymuje kierowcy prawo jazdy i przesyła je do właściwego starosty, który - wydając decyzję administracyjną - formalnie zatrzyma dokument. Za pierwszym razem zatrzymanie prawa jazdy następuje na 3 miesiące. Jeśli kierowca dalej będzie prowadzić auto bez uprawnień i zostanie zatrzymany, ten okres przedłuży się do 6 miesięcy; kolejna "wpadka" bez prawa jazdy zakończy się cofnięciem uprawnień i koniecznością ponownego zdawania egzaminu.

       

      700 piratów bez prawa jazdy

      Nowe przepisy i...
      czytaj dalej »
       



      Starosta może wydać decyzję o zatrzymaniu prawa jazdy nie tylko w sytuacji, kiedy dokument został fizycznie zatrzymany przez policjanta. Taką decyzję może też wydać, gdy powiadomią go o złamaniu przepisów „podmioty uprawnione do kontroli ruchu drogowego” – czyli m.in. na podstawie odczytu z fotoradaru.

      Kolejne istotne zmiany dotyczą pijanych kierowców (powyżej 0,5 promila alkoholu we krwi). Wydłużono okres, na jaki orzekany jest środek karny w postaci zakazu prowadzenia pojazdów - z 10 do 15 lat; przy czym minimalny okres, na jaki zakaz ten będzie orzekany, określono na poziomie 3 lat.
      Więcej:tvn24.pl

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      gitd
      Czas publikacji:
      wtorek, 09 czerwca 2015 08:30
  • wtorek, 02 czerwca 2015
    • Ministerstwo odpuściło. Policjanci nie będą wyrabiać "statystyk"

       

      Policjanci nie będą wyrabiać "statystyk"
      Ministerstwo skapitulowało. DZIŚ RANO NAPISALIŚMY O WYTYCZNYCH DLA POLICJI, KTÓRA DO KOŃCA ROKU DOSTAŁA KONKRETNĄ LICZBĘ KIEROWCÓW, MAJĄCYCH DOSTAĆ MANDAT ZA PRZEKRACZANIE PRĘDKOŚCI I PRZEWINIENIA WOBEC PIESZYCH ORAZ PIESZYCH, KTÓRYM MA WRĘCZYĆ MANDATY ZA ŁAMANIE PRZEPISÓW. MINISTERSTWO INFRASTRUKTURY I ROZWOJU WYCOFUJE SIĘ PO PROTESTACH KIEROWCÓW I NAGŁOŚNIENIU SPRAWY W MEDIACH. Przypomnijmy. Skandal – bo nie inaczej wypowiadali się na ten temat polscy kierowcy – wybuchł za sprawą Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Podległa bezpośrednio Ministerstwu Infrastruktury i Rozwoju instytucja opublikowała „Program Realizacyjny na lata 2015/2016”.

      „Nie jest naszą intencją, aby wystawiać mandaty i ścigać się na statystyki” - dodał Olszewski. Wygląda na to, że kierowcy wygrali z absurdalnym wskazaniem. Jak będzie w rzeczywistości, okaże się... pod koniec roku.

      Policjanci jednak nie będą „wyrabiać statystyk”. 

      Czytamy w nim zapewnienia o poprawie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, poparte liczbami (rzeczywiście spada liczba wypadków). Jednocześnie w raporcie znajdują się konkretne wskazówki dla policji. Zgodnie z dokumentem do 31 grudnia 2015 policjanci mają przyłapać niemal 1,7 mln kierowców przekraczających dozwoloną prędkość. Mają też ujawnić ponad 38 tys. wykroczeń popełnionych przez kierowców wobec pieszych. Tym ostatnim też zresztą miałoby się dostać. W dokumencie zapisano policji wymierzone w nich zadanie: piesi mają dostać ponad 420 tys. mandatów za wykroczenia. „Program Realizacyjny na lata 2015/2016” zawiera dane o wykroczeniach, które nie zostały jeszcze popełnione.

       

      (fot. WP)

      Po południu w sprawie wypowiedział się Paweł Olszewski, pełnomocnik Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju ds. bezpieczeństwa transportu i ruchu drogowego. W Polsat News zapewnił, że feralna wytyczna dla policji zniknie. „To bardzo niefortunny zapis. Naszym podstawowym celem jest eliminowanie niebezpiecznych użytkowników dróg i takie wskaźniki zostaną zaprezentowane” - powiedział Olszewski w telewizji.


      Więcej na: Policjanci nie będą wyrabiać "statystyk" http://radioalert.blox.pl/2015/06/Policjanci-nie-beda-wyrabiac-statystyk.html#ixzz3btufTd5W

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      gitd
      Czas publikacji:
      wtorek, 02 czerwca 2015 12:51
  • wtorek, 26 maja 2015
    • Komisja Europejska wszczęła procedurę w sprawie płacy minimalnej w Niemczech.

      W dalszym ciągu należy rozliczać niemiecką płacę minimalną dla przewóz dwustronnych i obowiązkowo dla przewozów kabotażowych.

      Za niezgodne z unijnym prawem KE uznała:

      1. Konieczność naliczania i wypłaty niemieckiej płacy minimalnej w tranzycie.
      2. Konieczność naliczania i wypłaty niemieckiej płacy minimalnej dla niektórych rodzajów transportów dwustronnych. W chwili obecnej nie posiadamy informacji, jakie kryteria mogłyby zwalniać przewoźnika wykonującego transport dwustronny z konieczności wypłacania wynagrodzenia zgodnie z MiLoG. Sprawa ta będzie w najbliższym czasie analizowana a jest kluczowa dla polskich przewoźników. Ten rodzaj przewozów jest najczęściej wykonywany a co za tym idzie, dokładne wyjaśnienie tej sprawy jest kluczowe dla naszego transportu międzynarodowego.

      Za prawidłowe i zgodne z prawem unijnym KE uznała:

      1. Konieczność naliczania i wypłaty niemieckiej płacy minimalnej w związku z wykonywaniem kabotażu.

      Co to oznacza dla polskich przewoźników?

      Niestety stanowisko KE nie rozwiązuje problemu, a jedynie otwiera drogę do działań wyjaśniających przez Niemcy przez okres 2 miesięcy. W tym okresie służby niemieckie mogą podejmować kontrole w zakresie zgodności z ustawą MiLoG. Stanowisko Komisji przedłuża okres niepewności wśród przewoźników, wprowadza nas w dalsze postępowanie wyjaśniające. Stanowisko jest na tyle niejednoznaczne, że w dalszym ciągu nie znamy odpowiedzi na podstawowe pytania. W sprawie transportu dwustronnego Bruksela stwierdziła, że nieuzasadnione jest stosowanie niemieckich przepisów do „niektórych” kategorii transportu międzynarodowego. Nie podała jednak, o jakie kategorie chodzi.

      W związku z niejednoznaczną sytuacją istnieje ryzyko kontroli a co za tym idzie także możliwość nakładania kar dla przewoźników niestosujących się do obowiązujących przepisów ustawy MiLog. Tym samym oferujemy naszą pomoc w zakresie rozliczania płacy niemieckiej w taki sposób, aby nie zwiększać drastycznie kosztów pracy a jednocześnie w sposób przejrzysty wykazać, w sytuacji kontroli, wypłatę 8,5 euro za każda godzinę pracy na terenie Niemiec.

      Więcej: http://www.gitd.pl/ke-wszczela-postepowanie-przeciwko-niemcom#more-887

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      gitd
      Czas publikacji:
      wtorek, 26 maja 2015 13:12
  • wtorek, 19 maja 2015
    • Uwaga zawodowi kierowcy! Przekroczenie prędkości o 50 km/h. Tracisz prawo jazdy na 3 miesiące.

      Nowy przepis. Przekroczenie prędkości o 50 km/h. Tracisz prawo jazdy na 3 miesiące.
      Policjanci zatrzymali 144 prawa jazdy kierowcom, którzy o ponad 50 km/h przekroczyli dozwoloną prędkość w terenie zabudowanym - to bilans pierwszej doby obowiązywania nowych przepisów. ​Ostrzejsze sankcje, dotyczące m.in. tych, którzy jeżdżą z nadmierną prędkością lub po pijanemu, obowiązują od północy w poniedziałek.


      Policjant podczas kontroli prędkości na krajowej "28" w Przemyślu /Darek Delmanowicz /PAP
      Policjant podczas kontroli prędkości na krajowej "28" w Przemyślu
      /Darek Delmanowicz /PAP

      Jak poinformował rzecznik KGP Mariusz Sokołowski, w pierwszej dobie obowiązywania nowych przepisów najwięcej praw jazdy zatrzymali policjanci z Wielkopolski - 26.Te dane dotyczą jedynie praw jazdy zatrzymanych za przekroczenia prędkości o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym- zaznaczył Sokołowski.Oprócz tego minionej doby zatrzymaliśmy 12 praw jazdy za rażące naruszenie przepisów drogowych- dodał.

      Nowe przepisy dotyczą wszystkich osób - także tych, których prędkość zostanie zarejestrowana fotoradarami Inspekcji Transportu Drogowego lub Straży Miejskiej, a także osób, które mają immunitety krajowe.

      Zgodnie z nowymi przepisami, prawo jazdy traci się również za zbyt dużą liczbę przewożonych w aucie osób.

      W praktyce policjant w czasie kontroli drogowej po stwierdzeniu np. przekroczenia prędkości zatrzymuje kierowcy prawo jazdy i przesyła je do właściwego starosty, który - wydając decyzję administracyjną - formalnie zatrzymuje dokument. Za pierwszym razem zatrzymanie prawa jazdy następuje na 3 miesiące. Jeśli mimo to kierowca będzie dalej prowadzić auto bez uprawnień i zostanie zatrzymany, ten okres przedłuży się do sześciu miesięcy. Kolejna "wpadka" bez prawa jazdy zakończy się zaś cofnięciem uprawnień i koniecznością ponownego zdawania egzaminu.

      Kolejne istotne zmiany dotyczą pijanych kierowców (powyżej 0,5 promila alkoholu we krwi). Wydłużono m.in. okres, na jaki orzekany jest zakaz prowadzenia pojazdów - z 10 do 15 lat, przy czym minimalny okres, na jaki zakaz ten będzie orzekany, określono na poziomie 3 lat.

      Pijani kierowcy będą musieli liczyć się także z dolegliwymi konsekwencjami finansowymi. Niezależnie od orzeczonej kary sąd będzie obligatoryjnie orzekał świadczenie pieniężne w wysokości nie mniejszej niż 5 tysięcy złotych w przypadku osoby po raz pierwszy dopuszczającej się tego czynu oraz nie mniejszej niż 10 tysięcy złotych, gdy osoba po raz kolejny kierowała pojazdem w stanie nietrzeźwości. W sprawach dotyczących wypadków drogowych spowodowanych przez nietrzeźwych kierujących sąd będzie obligatoryjnie orzekał nawiązkę na rzecz poszkodowanych lub ich bliskich w wysokości nie mniejszej niż 10 tysięcy złotych.

      Wprowadzone zostały także blokady alkoholowe dla osób, które zostały skazane za jazdę po pijanemu i mają orzeczony zakaz prowadzenia pojazdu. Po upływie połowy okresu zakazu (w przypadku zakazów dożywotnich - po upływie 10 lat) sąd będzie mógł zezwolić kierowcy na prowadzenie samochodu wyposażonego w blokadę alkoholową. Taka decyzja sądu zostanie odnotowana na prawie jazdy skazanej osoby - znajdzie się na nim specjalny kod, tak by policjanci podczas kontroli wiedzieli, że kierowca nie może prowadzić auta bez alkolocka. Dodatkowo taki kierowca zobowiązany będzie do posiadania przy sobie dwóch dodatkowych dokumentów: zaświadczenia dotyczącego przeglądu technicznego pojazdu wyposażonego w blokadę i zaświadczenia o obowiązkowej (wykonywanej co 12 miesięcy) kalibracji alkolocka. Niewypełnienie tych wymogów będzie skutkować utratą prawa jazdy.

      Od poniedziałku obowiązuje też nowa przesłanka do cofnięcia przez starostę uprawnienia do kierowania pojazdami dla tzw. młodych kierowców. Prawo jazdy zostanie im zatrzymane, jeśli w okresie 2 lat od dnia jego wydania dopuszczą się jednego przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji (np. spowodują wypadek drogowy) lub trzech wykroczeń (np. przekroczą prędkość o więcej niż 30 km/h). Rozwiązanie to będzie obowiązywało do 3 stycznia 2016 roku. Osoby, o których mowa, będą docelowo objęte nadzorem w ramach okresu próbnego przewidzianego w ustawie o kierujących pojazdami, mającego wejść w życie z dniem 4 stycznia 2016.


      Więcej na: Nowy przepis. Przekroczenie prędkości o 50 km/h. Tracisz ... http://radioalert.blox.pl/2015/05/Nowy-przepis-Przekroczenie-predkosci-o-50-kmh.html#ixzz3aaVRYLbz
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      gitd
      Czas publikacji:
      wtorek, 19 maja 2015 14:43
  • poniedziałek, 11 maja 2015
    • Fotoradary, które robią zdjęcia na czerwonym świetle. Gdzie są umieszczone. Zobacz mapę!

       

      GITD odebrał już 13 spośród 20 zestawów rejestratorów przejazdu na czerwonym świetle, za pośrednictwem których będzie prowadzony automatyczny nadzór nad skrzyżowaniami dróg na terenie Polski. Aktualnie monitorowane są już skrzyżowania: w województwie dolnośląskim w Polkowicach; w województwie pomorskim w Luzinie, Miszewie i Mostach; w województwie wielkopolskim w Komornikach i Pile; w województwie kujawsko – pomorskim w Grębocinie, Kowalu oraz Nakle nad Notecią; w województwie śląskim w Pyskowicach i Łaziskach Górnych; w województwie małopolskim w Olkuszu i Łukanowicach. 

      mapa

       

      Instalacje składają się z kamer poglądowych, monitorujących wjazdy na skrzyżowanie oraz kamer ANPR, które prowadzą identyfikację typów pojazdów oraz ich numerów rejestracyjnych. Dodatkowym elementem jest komponent sterujący, który odpowiada za przekazywanie zgromadzonych danych do Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. Materiały z kamer będą podstawą do prowadzenia czynności wyjaśniających w przypadku kierowców, którzy nie zastosowali się do przepisów, dotyczących sygnalizacji świetlnej, powodując tym samym duże zagrożenie dla zdrowia i życia innych uczestników ruchu, obecnych na skrzyżowaniu. Montaż wszystkich 20 zestawów powinien, zgodnie z harmonogramem, zakończyć się w czerwcu 2015 r. Rejestratory przejazdu na czerwonym świetle zostały zamontowane w ramach projektu „Budowa centralnego systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym” współfinansowanego ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Infrastruktura i Środowisko.

       

       

       

      Zapraszamy do zapoznania się z materiałem filmowym na temat montażu pierwszego zestawu urządzeń w Polkowicach w województwie dolnośląskim:


      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      gitd
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 11 maja 2015 10:43
  • poniedziałek, 03 grudnia 2012
  • wtorek, 09 października 2012
    • Szef ITD musi rozstać się ze służbowym autem

      Szef Inspekcji Transportu Drogowego Tomasz Połeć nie będzie już codziennie jeździł samochodem kupionym do ścigania piratów drogowych. Kierownictwo inspekcji zdecydowało, że 3 z 6 kupionych ostatnio aut wzmocnią biuro zajmujące się fotoradarami.

       To efekt interwencji reportera RMF FM.

      Opel Insignia kupiony do ścigania piratów drogowych /Paweł Świąder /RMF FM
      Opel Insignia kupiony do ścigania piratów drogowych
         
      /Paweł Świąder /RMF FM
      Na początku lipca ITD rozstrzygnęła przetarg na 6 samochodów osobowych. Wygrał diler Opla z Zamościa. W sierpniu dostarczył inspekcji: 3 samochody Opel Astra po 53 tys. zł. (te miały pełnić służbę na terenie miast), 2 samochody Opel Insignia z 250-konnymi silnikami po 125 tys. zł (miały patrolować drogi ekspresowe) oraz jeden superszybki model Opla - Insignia OPC. 2,8-litrowy 300-konny silnik, napęd na 4 koła, automatyczna skrzynia biegów, przyciemniane szyby za bagatela - 200 tys. zł. W sumie GITD zapłaciła za te samochody prawie 600 000 zł. 

      Samochody miały służyć poprawie bezpieczeństwa na autostradach, drogach ekspresowych oraz w miastach. Ale - jak ustalił nasz reporter - co najmniej trzy z nich wożą kadrę kierowniczą inspekcji. Najszybszym autem jeździ na co dzień sam szef inspekcji Tomasz Połeć. 

      Nasz reporter wystosował do ITD pytania dotyczące tego stanu rzeczy. W odpowiedzi na nie inspekcja stwierdziła, że wideorejestratory miały być zamontowane tylko w trzech z sześciu kupionych aut, a trzy pozostałe miały po prostu jeździć po mieście. Specyfikacja przetargu mówi jednak "1 samochód do działań na autostradach, 2 na drogach ekspresowych i 3 do działań w miastach". Inspekcja nie wyjaśnia, dlaczego najszybsze z aut w ogóle trafiło do szefa ITD. W piśmie czytamy też, że inspekcja zamówiła wideorejestratory bez przetargu i że pierwszy z nich został już w jednej z insigni zamontowany. W dwóch kolejnych urządzenia pojawią się w ciągu dwóch tygodni. Na dowód przesłano nam nawet zdjęcie wnętrza jednego z aut z widocznym monitorem. Dzięki temu wiemy, że auto szefa inspekcji jeszcze czeka na montaż, bo jego samochód ma automatyczną skrzynię biegów, a na zdjęciu widać zwykłą. 

      Odpowiedź Inspekcji na pytania reportera RMF FM

      Minimalne wymagania GITD dla samochodów

      Ceny samochodów

      Nie byłoby sprawy, gdyby w samochodach zamontowano fotoradary i gdyby, zgodnie z przeznaczeniem, rozpoczęły służbę. Do tej pory tak się jednak nie stało. Jak ustaliliśmy co najmniej od początku września najszybszym kupionym autem jeździ na co dzień szef inspekcji gen. Tomasz Połeć. Parkuje go przed swoim domem, jeździ nim do pracy, na szkolenia poza Warszawę oraz na spotkania, np. w Sejmie. Wydaje się, że czerpie z jazdy niebywałą przyjemność, gdyż nie korzysta z usług kierowcy, zawsze prowadzi sam. Co ważne, wśród zainteresowań szefa GITD, o których czytamy na stronie internetowej inspekcji jest między innymi... sportowa jazda samochodem.

      SZEF ITD ZA KIEROWNICĄ OPLA INSIGNI

       

      SUPERSZYBKIE AUTA KUPIONE DO ŚCIGANIA PIRATÓW DROGOWYCH SŁUŻĄ SZEFOSTWU GITD

      liczba zdjęć: 7
      • Superszybkie auta kupione do ścigania piratów drogowych służą szefostwu GITD
      • Superszybkie auta kupione do ścigania piratów drogowych służą szefostwu GITD
      • Superszybkie auta kupione do ścigania piratów drogowych służą szefostwu GITD
      • Superszybkie auta kupione do ścigania piratów drogowych służą szefostwu GITD
      • Superszybkie auta kupione do ścigania piratów drogowych służą szefostwu GITD
      • Superszybkie auta kupione do ścigania piratów drogowych służą szefostwu GITD
      • Superszybkie auta kupione do ścigania piratów drogowych służą szefostwu GITD

      Dla kogo superszybkie auta GITD

      Wiemy na pewno, że najszybszym z 6 opli jeździ szef GITD, pozostałe 5 samochodów również nie rozpoczęło służby patrolowej. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że na co dzień mogą nimi jeździć między innymi osoba pełniąca funkcję dyrektora generalnego GITD oraz główna księgowa.

      Szef GITD zbiera nie najlepsze oceny od podwładnych

      Wielokrotnie informowaliśmy ostatnio o nieprawidłowościach w GITD i w ogóle w inspekcji zgłaszanych do nas przez samych inspektorów. Większość tych skarg znajdziecie w jednym z naszych artykułów. GITD odpowiedział na te skargi, ale w taki sposób, że w co najmniej kilku punktach najwyraźniej mijał się z prawdą. W kilkudziesięciu komentarzach pod tymi wyjaśnieniami wytknęli to sami inspektorzy.

      Posłowie chcą dymisji szefa ITD

      Oburzenia nie kryją posłowie, którzy domagają się dymisji szefa ITD. Politycy podejrzewają, że to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Do nich, tak jak i do nas, docierają liczne sygnały od samych inspektorów o nieprawidłowościach w ITD. Dlatego posłowie poprosili o zwołanie specjalnego posiedzenia komisji infrastruktury, na którym chcą je wyjaśniać. Zdaniem Jerzego Polaczka można się domagać tylko jednego.Degrengolada instytucji i kompromitacja kierownictwa. Przede wszystkim kolejny dowód na to, że te dziesiątki sygnałów, które płyną również ze strony inspektorów, którzy są tą sytuacją poruszeni, zbulwersowani, raczej skłaniają nas do wniosków, które sprowadzają się do nieuchronnej dymisji kierownictwa inspekcji. Dlatego że tych zaniedbań, nadużyć, wychodzi taka masa, że kto wie, czym się to zakończy - powiedział w rozmowie z reporterem RMF FM Pawłem Świądrem. 

      Ministerstwo Transportu bagatelizuje problem

      Od samego początku problemy w GITD bagatelizuje Ministerstwo Transportu. Sławomir Nowak tylko się uśmiecha, gdy opowiadamy o kolejnych zarzutach. Nieoficjalnie ustaliliśmy też, że szef GITD Tomasz Połeć ma w ministerstwie poważnego sojusznika, który za każdym razem go broni. To wiceminister transportu Tadeusz Jarmuziewicz. Kilka tygodni temu ministerstwo transportu nie mogło się nachwalić szefa GITD, dlatego wystąpiło w wnioskiem o stopień generalski dla Tomasza Połcia. Oto odpowiedź rzecznika resortu na nasze pytania o dokonania szefa GITD:

      "Pan Tomasz Połeć został oddelegowany w 2002 roku z Policji do pełnienia zadań służbowych na stanowisku Zastępcy Głównego Inspektora Transportu Drogowego, by zorganizować i stworzyć Inspekcję również pod kątem jak najlepszej współpracy z Policją. Stworzenie ITD, jednostki kontrolującej transport drogowy w Polsce, w tym dokumenty przewozowe, stan techniczny pojazdów i czas pracy kierowców, było jednym z wymogów członkostwa Polski w Unii Europejskiej. Z powierzonego zadania wywiązał się w sposób wzorowy, a jego praca na stanowisku Głównego Inspektora Transportu Drogowego przyczynia się do zwiększania skuteczności tej instytucji i poprawy bezpieczeństwa transportu drogowego.

      Wniosek o zmianę stopnia służbowego na nadinspektora Policji został wydany mając na uwadze cały przebieg dotychczasowej służby oraz wieloletnie zaangażowanie w inicjowanie i realizację działań na rzecz bezpieczeństwa i porządku w ruchu drogowym.

      W 2011 r. Inspekcja Transportu Drogowego znacznie rozszerzyła zakres swojego działania i uprawnień, obok projektu stworzenia Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym, czyli systemu, który umożliwi sprawne ujawnianie i sankcjonowanie naruszeń w ruchu drogowym, Inspekcja Transportu Drogowego pełni też funkcje kontrolne w związku z funkcjonowaniem Systemu Poboru Opłat Elektronicznych, a także przejęła zadania związane z wydawaniem i dystrybucją licencji i zezwoleń na transport w ruchu międzynarodowym.

      Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej (MTBiGM) pozytywnie ocenia całokształt pracy Pana Tomasza Połcia jako szefa ITD na rzecz poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce, zwłaszcza jego działania związane z budową i rozwojem Inspekcji Transportu Drogowego oraz wkład w tworzenie prawa w zakresie BRD. MTBiGM ma świadomość problemów prawnych i technicznych jakie ITD napotyka przy budowaniu systemu fotoradarów w Polsce. Budowa tego systemu jest w trakcie realizacji i zostanie on konsekwentnie zrealizowany, a w przyszłości jeszcze rozbudowany. W ocenie Ministra system fotoradarów przyniesie spadek wypadkowości i śmiertelności w wypadkach. To zadanie Minister stawia gen. Połciowi do realizacji i oczekuje szybkich postępów w tej sprawie."

      Jak widać, kilka tygodni temu, Ministerstwo Transportu wystawiło szefowi GITD niezłą laurkę. Niestety - mimo naszych wielokrotnych próśb - resort Sławomira Nowaka nie zdecydował się na skomentowanie ujawnionych przez nas informacji.



      Więcej na: Szef ITD musi rozstać się ze służbowym autem http://radioalert.blox.pl/2012/10/Szef-ITD-musi-rozstac-sie-ze-sluzbowym-autem.html#ixzz28mH0i0mU
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      gitd
      Czas publikacji:
      wtorek, 09 października 2012 07:43
  • środa, 03 października 2012
  • poniedziałek, 03 września 2012
    • Gigantyczne opóźnienia w ITD zmorą kierowców

      Opóźnienia w Inspekcji Transportu Drogowego utrudniają życie kierowcom. Kilku z nich napisało na Gorącą Linię RMF FM o wezwaniach do zapłaty za rzekomy zeszłoroczny przejazd drogą krajową. Rzekomy, bo po sprawdzeniu okazało się, że pieniądze wpłynęły na konto ITD, a wezwanie to pomyłka. Uruchamianie biurokratycznej machiny nie miało więc żadnego sensu. Tymczasem inspekcja twierdzi, że to nie jej wina, a odpowiedzialnością za błędy obarcza firmę Kapsch.

      "Opóźnienia w Inspekcji Transportu Drogowego utrudniają życie kierowcom. Kilku z nich napisało na Gorącą Linię RMF FM o wezwaniach do zapłaty za rzekomy zeszłoroczny przejazd drogą krajową. Rzekomy, bo po sprawdzeniu okazało się, że pieniądze wpłynęły na konto ITD, a wezwanie to pomyłka. Uruchamianie biurokratycznej machiny nie miało więc żadnego sensu. Tymczasem inspekcja twierdzi, że to nie jej wina, a odpowiedzialnością za błędy obarcza firmę Kapsch.

      Inspekcja wysyła tysiące podobnych wezwań. Kierowcy skarżą się, że dokumenty docierają do nich z niewytłumaczalnym opóźnieniem. Jeden z nich - który napisał na Gorącą Linię RMF FM - dostał 60 ponagleń. Wszystkie dotyczyły braku opłaty z ubiegłego roku i wszystkie... są pomyłkami. Jakby tego było mało dokument inspekcja wystawiła w maju, po ośmiu miesiącach od rzekomego wykroczenia, a wysłała dopiero w sierpniu.

      W tym przypadku bulwersuje jeszcze jedno. Przedsiębiorca, który dostał od ITD aż 60 wezwań do zapłaty, nie zasila konta w systemie prepaid, nie mógł więc przeoczyć tego, że pieniądze na koncie się skończyły. Właściciel firmy płaci bowiem dopiero po fakcie - raz w miesiącu otrzymuje od operatora fakturę i opłaca przejechane kilometry. Niezrozumiałe jest więc wysłanie w tej sprawie wezwania w sprawie braku uiszczenia opłaty. Ponadto, mimo że inspekcja zwleka z wysłaniem swoich pism nawet przez rok, przedsiębiorca musi na nie odpowiedzieć w ciągu 14 dni.

      Niestety kierowcy nie mają też szans, by wyjaśnić cokolwiek telefonicznie, bo w piśmie nie ma żadnych informacji - z kim i gdzie się skontaktować. Pod znalezionym w internecie numerem telefonu inspekcji nikt się nie zgłasza. Pozostaje więc tylko wycieczka do centrali ITD w Warszawie, bądź wypełnienie kilkustronicowego formularza. ITD wysyła tych wezwań tak dużo, że jedna osoba z jednej z firm transportowych potrzebuje na sporządzanie odpowiedzi nawet kilku godzin dziennie. To przecież nasz czas i nasze pieniądze - denerwują się przedsiębiorcy.

      ITD twierdzi, że to nie jej wina

      ITD zamieszanie tłumaczy w najprostszy możliwy sposób - bezczelnie zrzuca winę na operatora systemu, czyli firmę Kapsch. Rzecznik inspekcji stwierdził, że na 10 tys. wykroczeń, które każdego dnia trafiają do inspekcji z Kapscha, nawet połowa okazuje się błędna. Inspektorzy muszą je więc sprawdzać ręcznie i dlatego trwa to tak długo. Marne to jednak tłumaczenie, bo nawet po tej rocznej weryfikacji do kierowców wciąż trafiają wezwania z błędami.

      Kierowców nie powinno też obchodzić, że jedynie 8 osób w inspekcji zajmuje się kontrolą, bo budżet ten instytucji wzrósł w tym roku z 20 do 150 milionów złotych. Może więc szef inspekcji powinien lepiej zorganizować pracę swoim podwładnym? Firma Kapsch informuje z kolei, że skala błędów na pewno nie jest taka, jak informuje ITD. Nie chce jednak ujawnić, ile pomyłek trafia do inspekcji, bo to tajemnica umowy podpisanej z Generalną Dyrekcją Dróg.



      Źródło: Gigantyczne opóźnienia w ITD zmorą kierowców http://radioalert.blox.pl/2012/09/Gigantyczne-opoznienia-w-ITD-zmora-kierowcow.html#ixzz25PYaNuao
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      gitd
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 03 września 2012 15:00

Kanał informacyjny

Loading

Opcje Bloxa